Uczelnia, praca, fitness. Uczelnia, praca, durna kawa z kimś, na kogo nawet nie lubię patrzeć. Uczelnia, praca, fitness. Uczelnia praca, wódka.
o. i kac.
Biec biec, nie myśleć, niech czas mija jak najszybciej. Zapełnić go czymkolwiek, byle by się nie zastanawiać, nie analizować.. w końcu każdy maraton ma swoją metę, ja do niej dobiegnę, trzeba tylko przyśpieszyć.
Bo na mecie stoisz Ty. Rozkładasz szeroko ręce, wołasz, uśmiechasz się, jesteś piękny jak zwykle, i jak zwykle poruszasz moim sercem.
Wiem, że to ma sens, że chociaż bolą mnie nogi krwawią palce, coraz ciężej nabrać powierza to warto do tego końca dobiec, bo na końcu czeka nagroda, złoto, pierwsze miejsce, szczęście, Ty...
Tylko czemu, mimo tego, że tak starsznie się staram jesteś coraz dalej. Niby ciągle patrzysz na mnie z uśmiechem ale biegniesz w przeciwnym kierunku, biegniesz za szybko,
nie mogę Cię dogonić...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz